Powieść opowiada o dziennikarzu Mikaelu Blomkwiscie, który dostał zlecenie znalezienia mordercy zaginionej bez wieści prawie czterdzieści lat wcześniej Harriet Vanger. Jest ona siostrzenicą głównego właściciela wielkiego koncernu rodzinnego Vangerów. Podczas trudnych poszukiwań Mikael w końcu napotyka problem nie do przejścia, w rozwiązaniu którego ma mu pomóc tajemnicza nieznajoma Lisbeth Salander. Ksiażkę rozpoczyna koniec procesu sądowego przeciwko Mikaelowi, przez który musi on odejść na chwilę z gazety prowadzonej wspólnie z przyjaciółką by jej nie pogrążyć do końca. Wkrótce jednak dostaje on propozycje pracy o Henryka Vangera, na początku ma to być tylko zwykle napisanie kroniki rodzinnej jednak kruje się pod tym skomplikowana sprawa zaginięcia w której podejrzany jest każdy członek rodziny.
Pierwszą rzeczą dla mnie ważną w tej książce jest szczególnie szczegółowe rozpisanie osobowości bohaterów. Zarówno Ci na pierwszy rzut oka dobrzy nie są wybielani jakby byli wręcz święci i ci, którzy wydają się źli lub wrogo nastawieni nie są potworami. Historia jest dosyć dokładnie opisana niektóre fragmenty wydają się tam wręcz zbędne typu listy zakupów, ale autor był dziennikarzem więc to zapewne tak zwane zboczenie zawodowe. Nagromadzenie wątków tylko dodaje książce wyrazistości, co zaskakujące prawie każdy zostaje zakończony mimo, że jest to jedna z części trylogii. W powieści też jest latwiejszy i bardziej zrozumiały koniec niż ten pokazany w filmie.
Według mnie powieść przebiła o wiele swoją filmową adaptację jednak mam świadomość, że nie każdy chciałby ruszyć tak wielkie tomiszcze. Poza tym drastyczne sceny w filmie można przewinąć, a w książce ciężej zignorować strony. Jednakże mimo wszyskto polecam każdej osobie o mocniejszych nerwach szczególnie lubiącej pogmatwane pełne bohaterów historie kryminalne.